dziecimłodzieżnauczyciele
home    PGLPGL Lasy
Państwowe
 blog leśniczego        skrzydlate myśli        blog edukatora    
HOME  >  Blog edukatora
RSS Blogu Edukatora
RSS Blogu Edukatora
Archiwum
listopad 2008 (1)
grudzień 2008 (1)
styczeń 2009 (1)
luty 2009 (1)
marzec 2009 (1)
kwiecień 2009 (1)
maj 2009 (1)
czerwiec 2009 (1)
lipiec 2009 (1)
sierpień 2009 (1)
wrzesień 2009 (1)
październik 2009 (1)
listopad 2009 (4)
grudzień 2009 (6)
styczeń 2010 (4)
luty 2010 (4)
marzec 2010 (5)
kwiecień 2010 (5)
maj 2010 (5)
czerwiec 2010 (5)
lipiec 2010 (5)
sierpień 2010 (5)
wrzesień 2010 (5)
październik 2010 (4)
listopad 2010 (4)
grudzień 2010 (5)
styczeń 2011 (6)
luty 2011 (5)
marzec 2011 (6)
kwiecień 2011 (5)
maj 2011 (6)
czerwiec 2011 (7)
lipiec 2011 (6)
sierpień 2011 (4)
wrzesień 2011 (5)
październik 2011 (5)
listopad 2011 (4)
grudzień 2011 (5)
styczeń 2012 (5)
luty 2012 (5)
marzec 2012 (5)
kwiecień 2012 (5)
maj 2012 (3)
Kategorie
Logowanie
Login
Hasło
Przypomnij hasło 
Nie masz konta ? Zarejestruj sie
Blog edukatoraEdukator

Kto nie był, niech żałuje!
2012-05-13

To był już 16. Piknik Naukowy, jednak dla mnie pierwszy. Tak się zawsze składało, że w czasie gdy odbywały się pikniki, ja miałam w pracy dyżury. W tym roku tak sobie wszystko zaplanowałam, aby 12 maja mieć wolne. I się udało! Mało tego, moja Firma mnie na piknik oddelegowała. Ja to mam szczęście…

Do wyjazdu dobrze się przygotowałam. Na stronie www pikniku zapoznałam się z programem i wybrałam stanowiska, które koniecznie muszę „zaliczyć”. Wśród nich dwa najważniejsze zostały zorganizowane przez PGL Lasy Państwowe i Centrum Nauki Kopernik.

Głównym powodem, dla którego tak zależało mi na wzięciu udziału w pikniku była gra FOTOSYNTEZA. I co się okazało? Poznałam dwie gry. Szczęście mnie nie opuszczało… Pierwsza została zorganizowana przez Centrum Nauki Kopernik. Była to klasyczna gra ściganka (zdjęcie nr 1) – rzucanie kostką, nagrody (przesuwanie się do przodu) i kary (cofanie się). Pomimo tego, że padał deszcz zainteresowanie było duże. Drugą grę zorganizowały Lasy Państwowe. I tak, jak pierwsza gra niczym mnie nie zaskoczyła – tutaj zobaczyłam coś nowatorskiego. Zrobiła na mnie bardzo duże wrażenie. Oczywiście zainteresowanie także było duże. Gry nie opiszę, ponieważ tego co się działo nie da się ująć w kilku zdaniach (zdjęcie nr 2).

Najwięcej czasu spędziłam na stanowisku nr 138 – Lasy Państwowe. Zostało zorganizowane bardzo atrakcyjnie i z dużą dbałością o szczegóły. Były konkursy (duuużo różnych nagród), zabawy, np. wbijając gwóźdź można było sprawdzić, drewno którego gatunku jest twardsze (zdjęcie nr 5). Szczególne wrażenie wywarła na mnie zabawa dydaktyczna – sprawdzanie, ile energii jest w drewnianych próbkach, pochodzących z różnych gatunków drzew (zdjęcie nr 3). Na koniec wyniki można było zobrazować i porównać wrzucając piłeczki do przeźroczystych rur. Zainteresowanie stanowiskiem wśród uczestników Pikniku było duże, wewnątrz panował cały czas tłok. Co jakiś czas Gospodarze – leśnicy wychodzili na zewnątrz namiotu – częstowali sokiem brzozowym i rozdawali mini-pakieciki drewienek (ślicznie pachniały), zapraszając do lasów.

Wybraną wcześniej trasę przeszłam dwa razy – pierwszy raz w deszczu, drugi – gdy przestało padać. Zebrałam dużo pomysłów na ciekawe zajęcia z uczniami. To co zrobię w pierwszej kolejności to opracuję swoją własną grę FOTOSYNTEZA.

Hanka
edukator@erys.pl


Oceń wpis | Ilość głosów: 3 | Średnia ocena: 9.67
Komentarze (0) | Dodaj komentarz
Pogoda nam dopisała
2012-05-08

Lubię organizować biegi dla uczniów. Ponieważ są one powtarzane corocznie, zawsze staram się je ulepszać i wprowadzać zmiany. W tym roku zmieniłam treść jednego z przystanków; nowością jest określanie indeksu potencjalnej różnorodności biologicznej. Najpierw uczestnicy biegu określają go na wcześniejszych zajęciach w lesie gospodarczym, a podczas biegu w lesie, gdzie działalność człowieka jest mała lub nie ma jej wcale. Nie wiem jeszcze jak wypadnie porównanie, temat będzie prezentowała jutro na podsumowaniu zielonej szkoły jedna z grup.

Dzisiejszy bieg obfitował w emocje – między innymi jedna dziewczyna wpadła w błoto, gdzie ugrzązł kalosz i były kłopoty z jego wyciągnięciem, a kilka osób wpadło do rzeki podczas przechodzenia po kłodzie na drugi brzeg. Poza tym było błądzenie, bo podobno GPS źle wskazywał trasę, było poszukiwanie punktów kontrolnych … a wszystko w miejscu, gdzie nie ma dróg, wydeptanych ścieżek i kierunkowskazów. Jest tylko przyroda.

Lubię biegi także z tego powodu, że gdy wyślę ostatnią grupę na trasę, mam dwie godziny tylko dla siebie. Spaceruję, robię zdjęcia, podpatruję uczniów, siedzę pod drzewem i nikt nic ode mnie nie chce (a wszystko w czasie pracy!). Jest super. Dzisiaj zrobiłam coś, na co zawsze miałam ochotę – weszłam na ambonę myśliwską. Wiem, że nie było to rozsądne, ale nie mogłam się oprzeć. Posiedziałam tam sobie z pół godziny i oglądałam Dolinę Mrogi z innej perspektywy. Nowe, ciekawe wrażenia.

Jutro podsumowanie przez uczniów trzech dni zajęć, a za tydzień przyjeżdża kolejna grupa. 

Hanka
edukator@erys.pl


Oceń wpis | Ilość głosów: 1 | Średnia ocena: 10
Komentarze (0) | Dodaj komentarz
ŚWIĘTOWANIE WIOSNY
2012-05-01

W niedzielę brałam udział w fajnej imprezie „Święto wiosny”. Fajnej, ponieważ szef zgodził się na zorganizowanie stanowisk do robienia doświadczeń i eksperymentów. W zasadzie nie mieliśmy pewności jak to zostanie przez uczestników imprezy odebrane i czy spotka się z zainteresowaniem, dlatego przygotowaliśmy tylko cztery stanowiska. Mam nadzieję, że za rok będzie ich więcej, ponieważ zainteresowanie było duże. Cały czas przy stolikach coś się działo.

Ponieważ pogoda była fantastyczna, przed budynek wystawiliśmy cztery stoliki. Na każdym przylepiliśmy taśmą dwustronną zafoliowany opis, urozmaicony zdjęciem. Wszystko więc było jasne i czytelne. Doświadczenia były proste. Doświadczenie pierwsze dotyczyło sprawdzenia, czy w powietrzu znajduje się tlen (przesłanie → tlen produkują rośliny). Cieszyło się wyjątkowym zainteresowanie (zdjęcie nr 1 i 4). Należało nalać do dużej szalki wodę, a na środku położyć świeczkę – podgrzewacz z bitymi dziesięcioma zapałkami. Po zapaleniu zapałek, należało świeczkę przykryć szklanką. Efekt gwarantowany. I z tym doświadczeniem związane jest moje największe wrażenie dnia. Wykonał je samodzielnie – od początku do końca mały, bo zaledwie 5-letni chłopiec. Jego mama stała obok i całość podsumowała NAUKĄ – tylko pamiętaj, nigdy nie rób tego sam w domu. Doświadczenie drugie związane było z drewnem (przesłanie → drewno drewnu nie jest równe). Wbijając gwoździe należało ocenić które drewno jest twarde, a które miękkie (zdjęcie nr 2). Doświadczenie trzecie także było atrakcyjne – traktowanie jodyną roztworu skrobi i celulozy (przesłanie → nie jemy drewna). Efekt był widowiskowy (zdjęcie nr 3). Chodziło w nim o wyjaśnienie różnicy w budowie skrobi i celulozy, czego efektem jest fakt, że nie trawimy drewna. Doświadczenie czwarte dotyczyło transpiracji (przesłanie → drzewa wyparowują 99% pobranej wody, w leśnym powietrzu jest więcej pary wodnej, niż np. w miejskim). Należało przywiązać do gałązki torebkę foliową. Po kilku minutach była zaparowana (zdjęcie nr 5).

Mam już pomysły na kolejne doświadczenia. Strasznie się napaliłam na pokazanie przewodzenia kapilarnego. Niestety, nie udało mi się zdobyć rurek kapilarnych. W sklepie (zaopatrzenia medycznego) sprzedawane są opakowania po 1000 sztuk (230 PLN). To zbyt wiele. Ja potrzebuję najwyżej sto. Mam już namiary na producenta… Wydaje mi się, że dla uczniów będzie to atrakcyjne i zapamiętają, jak woda przemieszcza się w pniu drzewa.

Hanka
edukator@erys.pl


Oceń wpis | Ilość głosów: 5 | Średnia ocena: 9.6
Komentarze (0) | Dodaj komentarz
© 2006-2012 Centrum Informacyjne Lasów Państwowych
przy współpracy    NFOŚiGW 
CMS by WEB interface